|
wt-czw:10 PLN lub 5 PLN weekendy: 13 PLN Tym samym jest to najtańsze kino w Warszawie Jeszcze u nas nie byłeś/aś? Czas to zmienić ![]() ![]() ![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
GRACZ, reż. Robert Altman
Bujda Griffin Mill (Tim Robbins) jest producentem w jednej z większych hollywoodzkich wytwórni filmowych. Codziennie przez jego ręce przechodzą dziesiątki scenariuszy, z których większość ląduje w koszu. Griffin jest już zresztą nieco zblazowany – dlatego też zarząd szykuje mu godnego następcę, a odrzuceni scenarzyści zaczynają dopominać się o swoje. Zwłaszcza jeden zdaje się być wyjątkowo urażony i bombarduje nieszczęsnego decydenta pogróżkami (pisanymi na wyjątkowo dobrze dobranych pocztówkach). Wytrącony z równowagi producent zaczyna więc śledztwo na własną rękę... June: Dlaczego odrzuciłeś jego scenariusz? Masy i elity Na planie realizacji porządnego, hollywoodzkiego scenariusza jest tutaj wszystko – dorzućmy jeszcze gwiazdy i szczęśliwe zakończenie. Jest też całkiem sporo kąsków dla krytyki: jest przecież metatekstowa ironia (patrz wyżej), są błyskotliwe intertekstualne nawiązania (weźmy choćby plakat filmu „M jak Morderstwo”, który wisi nad kanapą, na której siedzi morderca Griffin), jest inteligentne pogrywanie z przyzwyczajeniami widza, jest mieszanie poziomów (świetny motyw z Whoopi Goldberg, mającą się pojawić jako aktorka w produkcji, której scenariusz omawiany jest na początku filmu, a pojawia się... jako policjantka prowadząca sprawę Griffina). Swoją drogą, Altman wydaje się schlebiać gustom krytyka w równej mierze, co gustom masowej publiczności: wie, co komu rzucić, żeby karmiony oblizywał się z apetytem. I jest w tym niezwykle, nieprzyzwoicie wprost sprawiedliwy. Nie faworyzuje nikogo. Geniusz - gracz Ale jest „Gracz” czymś więcej niż tylko rozrywką dla ludzi mniej i bardziej wykształconych. Jednym i drugim pokazuje on kawałek świata. Już choćby to, że hollywoodzka rzeczywistość, jakkolwiek umowna, nie jest wcale przesadzona. Daje się ona zresztą traktować w oderwaniu od świata producentów, jako świat w mikroskali.... Zbyt pesymistyczne? Nie bardziej jak to, że przecież wszyscy jesteśmy częścią jakiegoś scenariusza, wszyscy żyjemy w jakiejś napisanej lub dopiero się piszącej opowieści. Tylko, że nie wszyscy mamy komfort wyjścia z niej, jak Tim Robbins z plakatu. A właściwie nikt z nas tej szansy nie ma. To jest rewers owego happy-endu. To jest znak geniusza. wtorek, 16 września 2008, stella_diver
TrackBack
|